„NOWE PRZEKŁADY HAMLETA”

 

Jak wiadomo wielu naszych poetów pracuje nad przekładami arcydzieł Szekspira. Zwłaszcza „Hamlet” tłumaczony jest jednocześnie przez kilku poetów. Udało nam się zdobyć fragmenty będących na warsztatach tłumaczeń, podajemy więc początek słynnego monologu Hamleta (akt III, scena 1) w nowych przekładach, dla porównania poprzedzając te wyjątki dawnym, klasycznym już przekładem Leona Ulricha (wg wydania z roku 1895).

            Być albo nie być, oto jest pytanie !

            Czy dla umysłu szlachetniej jest cierpieć

            Ciosy i strzały zawistnej fortuny,

            Niż broń uchwycić przeciw cierpień morzu,

            Skończyć je walką ? Umrzeć – spać – nic więcej !

            Powiedzieć, żeśmy snem mogli zakończyć

            Boleści serca, tysiączne wspomnienia,

            Których dziedzicem ciało ! O ten koniec

            Któż by nie błagał pobożnie !

Przekład Władysława Broniewskiego:

            Być czy nie być – ach to jest pytanie !

            Czy uginać się jak każe los,

            Czy wyprężyć zwycięskie swe ramię

            I odeprzeć w walce każdy cios ?

            Nie umierać, nie spać ! Towarzysze !

            Nam już serca nie ukoić snem !

            Ciało nie jest już więcej – dziedzicem !

            Już ten kres wywalczył nowy dzień !

Przekład Adama Polewki:

            Bydź lubo nie bydź – to ci jest demanda !

            Wżdyć umysłowi nobliwszej sufryżyć

            Tarany, kusze żelaznej Fortunii,

            Niż bych przecz zaliż prężyć wbrew woli,

            Sufryzy kiełznać ? Zemrzeć-li ? Li drzemać ?

            Rankorzyć, iżbych śpiączka finiszyła

            Sercowe wzdychy, wszystkie wstrząsawidła,

            Kędy mocarem ciało ? O kres onże

            zaś nie petenci łby kto immanentnie ?

Przekład Jerzego Stanisława Sity:

            Można być, można nie być, kto by się ta pytał …

            Nie wiadomo przecież, czy lepiej cierpieć na umyśle

            I znosić groty losu,

            Czy się bronić i nie dać się pochłonąć oceanowi zgryzoty.

            A może walczyć tak aż do końca ? Do kresu ?

            I zatonąć w śnie śmierci ?

            Ach, więc można by tak sobie skończyć snem

            to wszystko co bólem i cierpieniem nas otacza,

            a co wypływa z naszego ciała, co panem jest nad naszą duszą ?

            Któż by nie chciał tak się wydrwić, wykręcić sianem !

Przekład Ewy Szelburg-Zarębiny (wersja dla dzieci):

            Czy dla bytu czy niebytu,

            To pytanie fitu-fitu.

            Umysł cierpi ciosy, strzały

            Od Fortunki hałładrały.

            Chwyć broń zuchu – precz mi bólu !

            Potem będziesz lulu-lulu !

            Choć serduszko piku-piku,

            Ciało dzielne. Koniec smyku !