Tekst napisany przez Eugeniusza Taradajkę na potrzeby obozu zimowego w Rymanowie Zdroju (prawdopodobnie w roku 1975)

Tekst oczywiście powinien odzwierciedlać sytuacje, zdarzenia i osoby, które pojawiły się na danym obozie

SZEJK

 

Wchodzi Radca i oznajmia:

- Szejk Abdullah Ben Akiba El Fatah – WIELKI – raczy przyjąć swoich poddanych.

Szejk wnoszony jest na lektyce, a z niej przenoszony na rękach na stół. Po chwili pojedynczo wbiegają poddani.

O Panieeeeeeee …….., o Panieeeeeeeeeee ………..

(rozmowa Radcy z Szejkiem -  usta-ucho)

Radca: Szejk raczył okazać swoja łaskę i wysłuchać próśb swoich poddanych.

Poddany I

O Ty, który jesteś dla nas tym, czym ścieżka zdrowia dla uczestników naszego obozu, czym konieczność tańca na wieczorkach obozowych, racz łaskawie wysłuchać – choć jednym uchem, mizernego sługi swego.

O Panie, w państwie Twym żywie osiemnaście nadobnych niewiast i dziesięciu chwackich młodzianów. Przezacna ta gromada pełna jest dobrych chęci do wszystkiego z wyjątkiem tańca na wieczorkach. Przykaż więc, o Panie, by nadobna niewiasta ze stołecznego grodu rodem, ćwiczenia misterne z nimi wykonywała coby pląsy na wieczorkach lepszymi się okazowały.

(rozmowa radcy z szejkiem – usta-ucho)

Radca: O tak, Szejk jest wielki !!! On w mądrości swej niezmierzonej i mądrości największych mędrców godnej nakłoni ową białogłowę coby nauk stosownych udzielić raczyła, a ponadto pokupić raczy dziwadła przedziwne – magnetofonami zwanymi tudzież płyty z grajkami bych pląsy i insze igrce wieczorkowe ciekawszymi się okazowały.

REFREN:

O, Panie …. obyś żył wiecznie, oby żadna premia Cię nie ominęła, obyś był komendantem na każdym obozie, oby powolnymi Ci były wszystkie niewiasty, oby Allach obdarzył Cię wieloma synami, oby znaleźli się Ci co sprawią rozkosz Twemu podniebieniu. O Panie …, o Panie …., o Panie ….

Poddany II:

O, Ty, który jesteś dla nas tym czym pędzel dla wąsów męskiej kadry, czym woda dla tonącego … w piaskach pustyni, racz wysłuchać łaskawie skromnego sługi swego.

O, Panie, w Państwie Twym tak powszechne łakomstwo panuje, że co niektóre płoche białogłowy całe pakunki zamorskich smakołyków, to jest lodów i śliw suszonych pochłaniają, o bóle trzewi ich przyprawiające.

Wybacz im i ich brzuchom, o Wielki.

(rozmowa radcy z szejkiem – usta-ucho)

Radca: Łaska Szejka jest niezmierzona niczym ilość kropli w oceanie. On w kochającym sercu swoim zwanym puszką po konserwie wybaczy płochym tą lekkomyślność. Dla ratowania nadwątlonego ich samopoczucia, przykaże cyrulikowi nadwornemu coby driakwie jakoweś onym podał, a to sole gorzkie a i w razie potrzeby lek najskuteczniejszy lewatywą zwany miał w zanadrzu.

REFREN:

Poddany I:

O, Panie. Ty, którego wzrok sięga dna Hadesu, a słuch ma głębię oceanu, węch zaś najbystrzejszego harta przewyższa, racz wysłuchać żałośliwych jęków najskromniejszego sługi swego.

O, Panie, w państwie Twym w którym panuje kompletna prohibicja, snują się jakoweś dziwne postacie o błysku w Okach i głosach bulgot gotującej się wody podobnych, ukarz onych Panie.

(rozmowa radcy z szejkiem – usta-ucho)

Radca: O tak, Szejk jest wielki, a  dobroć jego jest większa od najwyższych wzniesień na jakie poddani jego w trakcie obozu wspinać się musieli.

On nie tylko wybaczyć onym ową nierzetelność raczy, ale jeszcze sam ze swą gwardią przyboczną dodatkowe małmazje znakomite wszystkim poda o zawrót głowy niektórych przyprawiające.

REFREN:

Poddany II:

O, Panie. Zbliża się koniec obozu, pamiętaj o tych wszystkich poddanych, którzy wyróżnili się w pracy organizacyjnej i szkoleniowej, oraz na wieczorkach i wykładach. Zapewnij im nagrody z niewyczerpanych zasobów swoich.

Nie miej im za złe tego, że niedostatek jadła dżemem i tabletkami uzupełniali, że w ramach dbania o nadwątlone swe organizmy biegali na ścieżkę zdrowia do palarni papierosów, że obegrali w ping ponga instruktora Marka, kieszeń Twą na szwank narażając, że przy grze w piłkę skutecznie kopali, miast piłki Twoje członki, o Panie, że o ilość Twego haremu Cię wypytywali, po nocach dyskusje prowadzili, a w dzień na wykładach owe odsypiali, że niewiasty z onej wdzięcznej gromady o bicie serc instruktorów Marka i Janka przyprawiały, wybacz im to, o Panie.

(rozmowa radcy z szejkiem – usta-ucho)

Radca: Dobroć Szejka sięga ponad wierzchołki niebotycznych gór i ośnieżonych drzew na nich będących, a władza jego rozciąga się daleko poza granice obozu. On wybaczy maluczkim płochość uczuć i krnąbrność charakterów, tudzież to, że kulig po wodzie ich nie zadowolił, i z niewyczerpanych zasobów swoich chojnie sypnie garść grosiwa coby stosowne podarki ufundować i miast kuligu po wodzie – wycieczkę autodyliżansem tudzież pieszo zorganizować raczy.

REFREN:

Radca: Po skończonej ciężkiej pracy swojej, Szejk udaje się do haremu swojego.